Prywatni właściciele połowy akcji europejskiego giganta zbrojeniowego KNDS NV – producenta m.in. czołgów Leopard 2 i haubic samobieżnych Panzerhaubitze 2000 – zgodzili się sprzedać niemieckiemu rządowi 40-procentowy pakiet udziałów. Transakcja ta jest ściśle powiązana z planowanym na lato 2026 roku debiutem giełdowym firmy – na giełdach we Frankfurcie i Paryżu – w toku którego wycena firmy może osiągnąć nawet 20 miliardów euro. W ten sposób byłoby to jedne z największych IPO w branży obronnej na Starym Kontynencie – wobec którgo jednak niemieckie władze zachowywały dotąd daleko posuniętą rezerwę.
Czyniły to z nader prozaicznego powodu. Odkładając na bok głodne kawałki i marketingowe zaklęcia o tym, jakoby firma była rzekomo przedsiębiorstwem „paneuropejskim” – KNDS to podmiot francusko-niemiecki. Powstał w 2015 r., w wyniku fuzji dwóch dotychczasowych potentatów krajowych w dziedzinie zbrojeniowej, firm Krauss-Maffei Wegmann (niemiecka) oraz Nexter (francuska). O ile jednak firma francuska była państwowa, o tyle Krauss-Maffei Wegmann należała do rodzin założycieli. Po fuzji udziałami podzielono się po połowie – 50 proc. dla rządu francuskiego, 50 proc. dla spadkobierców KMW.
Ci ostatni zdecydowali się jednak na wprowadzenie firmy na giełdę i zmonetyzowanie swych udziałów – obecnie wartych szacunkowo 8-10 miliardów euro. Dla Francji nie był to żaden problem, dla Niemiec wprost przeciwnie. Nawet niewielki zakup akcji przez podmioty francuskie groził bowiem sytuacją, w której koncern francusko-niemiecki – a przy tym nieomal monopolista na rynk tych krajów w dziedzinie produkcji wielu podstawowych systemów uzbrojenia – stał by się efektywnie firmą jeśli nie czysto francuską, to w każdym razie niepodzielnie przez Francuzów kontrolowaną.
Dla Berlina taka dominacja „partnera” była do przyjęcia – szczególnie biorąc pod uwage, że współpraca z Francuzami w innej krytycznej dziedzinie, myśliwca przyszłości, zakończyła się spektakularną klapą i konfliktem – i w związku z tym IPO blokował.
IPO specjalnej troski
Negocjacje między rządem a udziałowcami trwały miesiącami, a głównym punktem spornym była wycena udziałów. Niemiecki rząd upierał się, by cena zakupu odpowiadała ostatecznej cenie IPO, podczas gdy dotychczasowi właściciele dążyli do wyższej wyceny, argumentując rosnącym popytem na uzbrojenie w Europie. Ostateczne porozumienie, osiągnięte w piątek, zakłada, że niemiecki rząd wejdzie do akcjonariatu KNDS na tych samych zasadach co Francja, co ma zagwarantować równy wpływ obu państw na strategiczne decyzje.
W myśl kompromisu, niemiecki rząd federalny. działając za pośrednictwem państwowego banku KfW, zakupi 40 proc. akcji KNDS, płacąc za nie 6-7 mld euro przy założeniu wyceny firmy na 15 do 18 miliardów. W toku IPO na sprzedaż wystawione zostanie pozostałe 10 proc. akcji należące do udziałowców, a także dodatkowe 10 proc. z pakietu posiadanego przez rząd francuski. W ten sposób obydwa państwa kontrolować będą po 40 procent, z planami stopniowego zmniejszania tej wielkości i uwalniania akcji do obrotu giełdowego – choć nie jest pewne, czy obydwa rządy będą ostatecznie do tego skłonne.
KNDS NV to dominujacy i krytycznie istotny, zwłaszcza w obecnym klimacie geopolitycznym, producent zbrojeniowy – zatrudniający 11 tysięcy osób, notujący w 2024 roku przychody na poziomie 3,8 miliarda euro, zaś w 2025 r. – 4,4 miliarda euro, i dysponujący portfelem zamówień o wartości 33,1 miliarda (roczny wzrost z poziomu 23,5 mld), w tym kontraktami na dostawę 123 czołgów Leopard 2 A8 i zmodernizowanych haubic PzH 2000 A4 dla Bundeswehry. Firma realizuje także prace na rzecz Armée de Terre nad modernizacją 200 czołgów Leclerc do standardu XLR.