Rada dyrektorów koncernu SpaceX zatwierdziła pakiet wynagrodzenia dla Elona Muska, którego warunki są równie futurystyczne, co ambicje samej firmy. Nie chodzi tylko o zwykłe cele finansowe, ale o kolonizację Marsa i uruchomienie centrów danych w przestrzeni kosmicznej. Pakiet, którego wartość pozostaje nieokreślona ze względu na prywatny status struktury firmy – co ma niedługo się zmienić – przewiduje przyznanie Muskowi 200 milionów akcji z prawem do głosowania o podwyższonej sile, pod warunkiem osiągnięcia przez firmę wyceny na poziomie 7,5 biliona dolarów oraz ustanowienia stałej kolonii ludzkiej na Czerwonej Planecie.
Od 2019 roku Musk z tytułu pełnienia funkcji prezesa pobiera z SpaceX symboliczne wynagrodzenie w wysokości 54 080 dolarów rocznie – tj. symboliczne to ono jest dla samego Muska, bo człowiek żyjący ze zwyczajnej pensji taką kwotą najpewniej by nie pogardził. Nowy pakiet nie przewiduje żadnych akcji, jeśli firma nie spełni postawionych celów, które nie są związane z konkretnym terminem – poza naturalnie wymogiem ciągłego zatrudnienia Muska.
SpaceX planuje wejście na giełdę około 28 czerwca 2026 roku, z zakładaną wyceną firmy rzędu około 1,75 biliona dolarów.
Mierniki rozwoju a’la Musk
Eksperci od wynagrodzeń zwracają uwagę, że SpaceX i Tesla, obie kontrolowane przez Muska, konkurują teraz o jego uwagę. „Nie pamiętam innej firmy, która używałaby metryk innych niż standardowe wskaźniki finansowe, takie jak zyski czy przychody, do ustalania wynagrodzenia CEO” – zauważyła Courtney Yu z Equilar. Eric Hoffmann z Farient Advisors dodał, że „nie jest fizykiem ani astronomem i nie wie, od czego zacząć” weryfikację takich celów.
Pakiet Muska nie jest związany z konkretnym terminem realizacji, co oznacza, że kolonizacja Marsa może stać się warunkiem wypłaty przez kolejne dekady. SpaceX nie ujawnia szczegółów technicznych ani harmonogramu, a sama misja kolonizacyjna, zakładająca przesiedlenie miliona ludzi, pozostaje przedmiotem spekulacji naukowych i inżynieryjnych. Warto też zauważyć, że SpaceX nie jest jedyną firmą Muska, która stosuje nietypowe metryki wynagrodzeń.
Również w Tesli jego pakiet wynagrodzenia powiązano z ambitnymi celami, takimi jak wzrost wartości rynkowej czy produkcja określonej liczby pojazdów. Jednak w przypadku SpaceX stawka jest znacznie wyższa – dosłownie i w przenośni.
Wycena SpaceX leci w kosmos
Analitycy rynku zauważyli, że taka struktura wynagrodzenia może stanowić wyzwanie dla tradycyjnych standardów zarządzania korporacyjnego. „To nie tylko kwestia motywacji, ale także ryzyka. Jeśli cele są nierealne, Musk nie otrzyma nic, a inwestorzy mogą stracić zaufanie” – komentowano. SpaceX nie udostępnia szczegółów dotyczących technologii niezbędnych do kolonizacji Marsa, ani nie precyzuje, jakie konkretne kamienie milowe muszą zostać osiągnięte, aby pakiet wynagrodzenia został zrealizowany.
Firma koncentruje się na rozwoju rakiet Starship, które mają umożliwić transport ludzi i ładunków na Marsa, jak również na osiągnięciu zdolności do jej wielorazowego, ekonomicznego wykorzystania. Dotychczas prowadzone testy, jakkolwiek przyniosły serię sukcesów (i okazjonalne porażki też), nie doprowadziły jeszcze do wdrożenia tego flagowego rozwiązania firmy do użytku na skalę komercyjną. Obecnym koniem roboczym firmy pozostają sprawdzone rakiety serii Falcon.
W kontekście planowanego IPO, wycena SpaceX na poziomie 1,75 biliona dolarów wydaje się… ambitna, zwłaszcza że firma nie generuje jeszcze zysków porównywalnych z gigantami technologicznymi. Jednak inwestorzy zdają się wierzyć w perspektywę roztaczaną Muska, który od lat deklaruje, że kolonizacja Marsa jest jego głównym celem życiowym. Zaś jeśli jego plany dot. centrów danych w kosmosie czy dalszego rozwoju sieci Starlink się ziszczą, również tak wysoka wycena może okazać się trafna.