Akcje WPP wystrzeliły w czwartek o prawie 29%. Dla jednego z największych koncernów reklamowych świata był to najlepszy dzień na giełdzie od ponad trzech dekad. Co ciekawe, firma wcale nie pokazała spektakularnego wzrostu sprzedaży ani rekordowego zysku. Wystarczyło, że… wyniki przestały być aż tak złe, jak obawiał się rynek. Przychody pomniejszone o koszty przekazywane dalej spadły w pierwszym półroczu o 4,7%. Analitycy spodziewali się jednak większego zjazdu. Drugi kwartał wyglądał już nieco lepiej. Spadek wyniósł 2,8%, podczas gdy w pierwszych trzech miesiącach roku sięgał 6,7%. Widać iskierkę nadziei. Dla inwestorów był to pierwszy wyraźny sygnał, że wielka przebudowa WPP może rzeczywiście coś zmienić.
Reklama przegrywała z AI i własnymi problemami
WPP przez ostatnie lata tracił klientów, udziały w rynku i zaufanie inwestorów. Firmy coraz częściej przenosiły część działań marketingowych do własnych zespołów albo korzystały z tańszych narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Koncern odpowiedział w jedyny słuszny sposób, czyli cięciem kosztów i zmianą strategii. W ciągu roku zatrudnienie spadło o ponad 6 tysięcy osób. Tylko w pierwszym półroczu firma zlikwidowała kolejne 1267 stanowisk. Koszty pracownicze zmniejszyły się o prawie 6%.
Nowa prezes Cindy Rose, wcześniej związana z Microsoftem, próbuje uprościć strukturę grupy i mocniej oprzeć ofertę na technologii. WPP inwestuje we własne narzędzia AI, ale jednocześnie współpracuje z Google, Metą i Amazon Web Services. Firma zdobyła także nowych klientów, między innymi Estée Lauder i Heinekena. Udało jej się zatrzymać część dużych kontraktów, które wcześniej mogły przejść do konkurencji.
Zysk spadł, ale rynek szukał pretekstu do odbicia
Sytuacja nadal nie jest bajkowa. Przychody WPP w pierwszym półroczu spadły do 6,37 miliarda funtów, a zysk netto skurczył się o 57%, do 19 milionów funtów. Skorygowany zysk przed opodatkowaniem zmniejszył się o 7,7%. Spółka zapowiedziała sprzedaż części mniej istotnych aktywów. Chce w ten sposób pozyskać około 200 milionów funtów. Przegląd obejmuje między innymi niektóre udziały w spółkach badawczych i public relations.
Nie były to wyniki, które w normalnych warunkach uzasadniałyby skok kursu o prawie jedną trzecią. WPP był jednak wcześniej mocno przeceniony, a rynek oczekiwał kolejnego rozczarowania. Gdy raport okazał się choć odrobinę lepszy od prognoz, inwestorzy rzucili się do kupowania. Mała iskierka spowodowała potężną eksplozję.
Czwartkowy wzrost nie oznacza jeszcze, że kryzys został zażegnany. Pokazuje za to, jak niewiele trzeba, by odbiła spółka, którą rynek zdążył już prawie skreślić.
Czytaj więcej w dziale giełdy na Bithub:
Ethereum wraca powyżej 1900 dolarów i się załamuje. Co się dzieje?
Analityk, który przewidział rajd XRP w 2024 roku, ponownie zapowiada silny wzrost
Chciwość wraca na rynek? Ponad 600 mln USD wlało się do ETF-ów Bitcoin w 3 dni!