Akcje SpaceX spadły o prawie 50%. Fortuna Muska stopniała o 500 mld USD – absurd?

Jeszcze kilka tygodni temu giełdowy debiut SpaceX wyglądał jak potwierdzenie, że inwestorzy są gotowi zapłacić niemal każdą cenę za dostęp do imperium Elona Muska. Dziś akcje spółki kosztują około 118 dolarów, czyli znajdują się ponad 12% poniżej ceny emisyjnej i niemal 48% poniżej rekordowego poziomu osiągniętego tuż po debiucie. Kapitalizacja nadal przekracza 1,5 bln dolarów, ale z rynkowej wartości firmy wyparował już ponad 1 bln dolarów.

Przecena nie wynika wyłącznie z kolejnego opóźnienia lotu Starshipa. Rynek zaczyna korygować trzy elementy, które wcześniej napędzały euforię: sztucznie ograniczoną liczbę dostępnych akcji, wyjątkowo wysoką wycenę oraz przekonanie, że niemal każdy kosztowny projekt Muska automatycznie stanie się kolejnym Starlinkiem.

Tydzień po debiucie SpaceX na giełdzie fortunę Muska wyceniano niemal na 1,3 bln USD. Po spadku SpaceX o prawie 50% z historycznego szczyty wynosi ona wg. danych Bloomberga ok. 738 mld USD. Przypomnijmy, że Musk kontroluje ponad 40% akcji spółki.

Kluczowe wnioski

  • Akcje SpaceX spadły z rekordowych 225,64 dolara do około 118 dolarów.
  • Cena znajduje się poniżej poziomu 135 dolarów ustalonego podczas rekordowego IPO.
  • Krótka sprzedaż przyniosła inwestorom szacunkowo 15,5 mld dolarów papierowego zysku.
  • Po pierwszym raporcie kwartalnym do sprzedaży może zostać dopuszczonych 911,5 mln dodatkowych akcji.
  • Starlink pozostaje dochodowym fundamentem spółki, ale rozwój AI i Starshipa pochłania dziesiątki miliardów dolarów.

Rekordowe IPO szybko zamieniło się w test zaufania

SpaceX sprzedał w czerwcu 555,6 mln nowych akcji po 135 dolarów, pozyskując niemal 75 mld dolarów w największym amerykańskim IPO w historii. Popyt inwestorów przekraczał 250 mld dolarów, a w pierwszych dniach notowań kurs wzrósł do 225,64 dolara. Przez moment wycena spółki przekraczała kapitalizację Microsoftu i Amazona.

Problem polegał na tym, że na giełdę trafiło mniej niż 5% wszystkich akcji. Niewielka podaż w połączeniu z ogromnym zainteresowaniem inwestorów detalicznych i funduszy indeksowych stworzyła warunki do gwałtownego wzrostu, który niewiele mówił o fundamentalnej wartości całego przedsiębiorstwa. Po pierwszym dniu handlu SpaceX był wyceniany na około 2,1 bln dolarów.

Dzisiejszy spadek jest w dużej mierze odwróceniem premii za niedobór akcji, a nie nagłym załamaniem podstawowej działalności SpaceX.

Ta różnica jest ważna. Gdy niewielka część firmy jest dostępna w obrocie, nawet umiarkowany popyt może wywoływać ogromne ruchy ceny. Kiedy rynek zaczyna spodziewać się zwiększenia podaży, ten sam mechanizm działa w przeciwną stronę.

Na rynek mogą trafić akcje warte ponad 100 mld dolarów

Pierwszy poważny test nadejdzie krótko po publikacji wyników za drugi kwartał, zaplanowanej na 4 sierpnia. Drugiego dnia sesyjnego po raporcie pracownicy i część wczesnych inwestorów będą mogli sprzedać około 911,5 mln akcji. Przy obecnych cenach pakiet byłby wart ponad 100 mld dolarów i byłby większy niż wartość wszystkich akcji znajdujących się obecnie w swobodnym obrocie.

Do 8 grudnia udział potencjalnie zbywalnych akcji może wzrosnąć do 40% kapitału spółki. Pozostałe 60%, obejmujące między innymi udziały Muska, ma pozostać zablokowane do połowy 2027 roku. Nie oznacza to, że wszyscy uprawnieni inwestorzy natychmiast zaczną sprzedawać. Samo ryzyko gwałtownego wzrostu podaży wystarcza jednak, aby część rynku wstrzymała się z zakupami.

Na spadkach zarabiają natomiast inwestorzy obstawiający dalszą przecenę. Według Ortex ich papierowy zysk od debiutu wzrósł do około 15,5 mld dolarów. Około 360 mln akcji, odpowiadających 56% obecnego free floatu, znajdowało się na pożyczkach wykorzystywanych przede wszystkim do krótkiej sprzedaży.

Tak duża pozycja krótkoterminowa może pogłębiać spadki, ale tworzy również warunki do gwałtownego short squeeze. Udany lot Starshipa lub wyniki lepsze od oczekiwań mogłyby zmusić część graczy do szybkiego odkupywania akcji.

Starlink zarabia, AI konsumuje kapitał

SpaceX nie jest już wyłącznie producentem rakiet. Po połączeniu z xAI spółka łączy działalność kosmiczną, satelitarną łączność oraz jeden z najbardziej kapitałochłonnych projektów sztucznej inteligencji na świecie.

W 2025 roku przychody całej grupy wzrosły o 33% do 18,67 mld dolarów. Jednocześnie SpaceX zanotował stratę netto wynoszącą 4,94 mld dolarów, podczas gdy rok wcześniej wykazał 791 mln dolarów zysku. Przy obecnym kursie spółka nadal jest wyceniana na około 40-krotność oczekiwanych przychodów za 2026 rok – poziom niezwykle wysoki nawet jak na szybko rosnącą firmę technologiczną.

Najmocniejszym elementem pozostaje segment łączności, oparty głównie na Starlinku. W ubiegłym roku wygenerował on 11,39 mld dolarów przychodów, 4,42 mld dolarów zysku operacyjnego i 7,17 mld dolarów skorygowanej EBITDA. Liczba klientów Starlinka wzrosła z 2,3 mln w 2023 roku do 8,9 mln pod koniec 2025 roku, a w pierwszym kwartale 2026 roku osiągnęła 10,3 mln.

Szybki przyrost użytkowników ma jednak swoją cenę. Średni miesięczny przychód przypadający na klienta spadł z 99 dolarów w 2023 roku do 81 dolarów w 2025 roku i 66 dolarów w pierwszym kwartale obecnego roku. Starlink rozwija się w coraz większej liczbie krajów i pozyskuje klientów korzystających z tańszych planów, dlatego liczba abonentów rośnie szybciej niż przychody na użytkownika.

Największym obciążeniem jest natomiast segment AI. W 2025 roku przyniósł 3,2 mld dolarów przychodów, ale zanotował 6,36 mld dolarów straty operacyjnej. Tylko w pierwszym kwartale 2026 roku wydatki inwestycyjne związane z AI wyniosły 7,72 mld dolarów. Dla porównania SpaceX przeznaczył w tym okresie 1,33 mld dolarów na segment łączności oraz 1,05 mld dolarów na działalność kosmiczną.

Wall Street zaczyna więc wyceniać SpaceX nie jako dochodowy Starlink z dodatkiem rakiet, lecz jako konglomerat finansujący zyskami z internetu gigantyczne inwestycje w AI i infrastrukturę orbitalną.

Starship nie może pozostać eksperymentem w nieskończoność

Bez Starshipa wiele najbardziej ambitnych prognoz dotyczących SpaceX trudno będzie zrealizować. Rakieta ma umożliwić wynoszenie znacznie większej liczby satelitów Starlink, rozwój bezpośredniej łączności z telefonami komórkowymi oraz budowę orbitalnych centrów obliczeniowych dla sztucznej inteligencji.

Program pochłonął już ponad 15 mld dolarów i od 2023 roku przeprowadził 12 lotów testowych. Podczas próby rozpoczęcia trzynastego lotu cztery z 33 silników Raptor nie uruchomiły się, co doprowadziło do automatycznego przerwania startu. Reakcja giełdy była natychmiastowa: kurs stracił około 6%, a kapitalizacja spółki zmniejszyła się o blisko 100 mld dolarów.

Kolejna próba została przesunięta z powodu pogody. Z punktu widzenia inżynierii takie opóźnienia są normalną częścią rozwoju rakiet. Z punktu widzenia spółki wycenianej powyżej 1,5 bln dolarów każdy przestój staje się jednak wydarzeniem finansowym.

SpaceX musi teraz udowodnić, że zasługuje na premię

Spółka nie znajduje się w sytuacji finansowego zagrożenia. Po rekordowym IPO dysponowała około 100,8 mld dolarów gotówki i jej ekwiwalentów. To ogromny bufor, pozwalający przez lata finansować rozwój Starshipa, sieci satelitarnej oraz infrastruktury AI. SpaceX rozpoczął jednak również emisję niezabezpieczonych obligacji, z której środki miały posłużyć między innymi do spłaty kredytu pomostowego.

Najbliższy raport kwartalny pokaże, czy Starlink nadal poprawia rentowność wystarczająco szybko, aby finansować pozostałe projekty. Inwestorzy będą również szukać informacji o wydatkach na AI, harmonogramie Starshipa i perspektywach wolnych przepływów pieniężnych.

Oczywiście nie jest tak, że rynek przestał wierzyć w przyszłość firmy. Zwyczjanie po rekordowym IPO zaczął wreszcie wymagać liczb współmiernych do wyceny, która nadal zakłada niemal bezbłędną realizację najbardziej ambitnych planów Elona Muska.