Dlaczego banki zachęcają do wypłacania gotówki? To może doprowadzić do ich upadku

Od kilku miesięcy wśród europejskich banków widać dość nietypowy trend. Coraz więcej instytucji poleca swoim klientom wypłacanie gotówki. To dość zaskakujący ruch, ponieważ wielu ekspertów uważa, że gdyby większość klientów masowo ruszyła po wypłaty gotówki. Część z nich mogłoby tego nie przetrwać, z uwagi na brak realnych zasobów, które mogłyby zaspokoić nagły popyt na papierowy pieniądz. Zatem co jest powodem tych nietypowych apeli?

Banki w trosce o klientów zalecają wypłacanie gotówki

W ostatnim czasie wiele europejskich banków apeluje do swoich klientów, by wypłacali gotówkę. W dobie postępującej cyfryzacji, płatności elektronicznych i planów wprowadzenia europejskiej waluty cyfrowej, jak np. CBDC, taka rada pozornie wydaje się dziwna. Tym bardziej że wiele instytucji mogłoby okazać się niewypłacalnymi. To nie jest abstrakcyjna sytuacja, ponieważ w przeszłości tzw. run na banki, zwany też paniką bankową, doprowadził do upadku niejednego banku.

Okazuje się, że instytucje kierują swoje apele o wypłacanie gotówki w trosce o swoich klientów. Chodzi o to, by w przypadku awarii systemu, czy nagłego przerwania dostaw prądu (blackout) nie pozostać bez dostępu do swoich środków. Zasadność trzymania części oszczędności w gotówce pokazała, chociażby sytuacja na Ukrainie po wybuchu wojny, ale nie tylko. Wystarczy przypomnieć sobie o gigantycznych awariach, które niedawno dotknęły całe państwa. W takiej sytuacji znaleźli się niedawno mieszkańcy Portugalii, Hiszpanii, Francji, czy Czech. To sytuacja, która paraliżuje praktycznie całe miasto, ale przede wszystkim elektroniczne systemy bankowe. Brak prąd dla wielu osób oznacza brak dostępu do środków do życia.

Na początku roku od dostaw prądu odcięty został Berlin. W tym przypadku przerwy w dostawach energii elektrycznej do około 45 tys. gospodarstw domowych spowodowało podpalenie linii wysokiego napięcia, która prowadzi do elektrowni Lichtengerg. Do ataku przyznali się lewicowi aktywiści ze skrajnie lewicowej organizacji Volcano.

Ile warto odłożyć na czarną godzinę?

Argumenty za posiadaniem gotówki w chwili kryzysu wydają się zasadne i raczej nie trzeba do nich nikogo przekonywać. W taki razie, jak dużo pieniędzy papierowych warto odłożyć? Tutaj propozycje banków są różne.

Szwedzki bank centralny (Riksbank) zaleca, by obywatele mieli odłożone co najmniej 170 euro. Jak szacuje instytucja, tyle powinno wystarczyć na przetrwanie jednego tygodnia bez dostępu do płatności elektronicznych. Z kolei holenderski bank DNB ocenia, że na tydzień bez prądu na przeżycie powinno wystarczyć od 200 do 500 euro.

NBP również zwracał uwagę na to, by odkładać gotówkę na nieprzewidziane sytuacje. Prezes NBP Adam Glapiński zwrócił uwagę, że po wschodniej granicy Polski toczy się wojna. Zatem Polska jest krajem frontowym i warto przygotować się na nieprzewidziane scenariusze. Banki w Polsce nie podpowiadają żadnej konkretnej kwoty, ale eksperci zwykle wskazują, że warto mieć odłożone 500-1000 złotych na tydzień.

Czy ta strategia jest bezpieczna dla samych banków?

W skrajnym scenariusz, gdy większość klientów rusza do banków po swoją gotówkę, wiele z nich może tego nie wytrzymać. Nagła zamiana elektronicznych cyferek z konta na fizyczne pieniądz na dużą skalę może doprowadzić do upadku instytucji. Choć nikt o tym głośno nie mówi, jest mało prawdopodobne, by banki posiadały aż tak ogromne depozyty. Czy w takim razie, apelując o wypłacanie gotówki, same nie kąpią pod sobą dołków?

Wydaje się, że system zawiera sporo zabezpieczeń, by do takiej sytuacji nie doszło. Zwykle konta oraz przypisane do nich karty mają limity jednorazowych i dziennych transakcji oraz wypłat. Wypłata większej ilości gotówki zwykle wymaga osobistego stawienia się w placówce banku. Poza tym, jak wielokrotnie pokazała rzeczywistość, większość osób ignoruje takie zalecenia i reaguje dopiero w momencie zagrożenia. Wtedy często jest już za późno na reakcję.