BitPayo - kantor Bitcoin
Artykuły

4 czynniki wpływające na popularność Bitcoina

Bitcoin w ciągu zaledwie kilku lat z nowinki technologicznej znanej tylko tubylcom sieci zmienił się w fenomen o globalnym zasięgu. Światowi giganci akceptują płatności w tej kryptowalucie, głos na jej temat zabierają opiniotwórcze media i autorytety świata finansjery.

Powstają  fundusze inwestycyjne dedykowane Bitcoinowi, a jego sytuacja prawna, jeszcze niedawno przypominająca realia Dzikiego Zachodu, powoli się normalizuje. Jednak popularność Bitcoina w niektórych krajach rośnie szybciej niż w innych. Pewnie zastanawiacie się dlaczego? Przyczyny takiego stanu rzeczy są zróżnicowane. Oto cztery z nich.

1. Kontrola dostępu do rynków zagranicznych

W krajach totalitarnych, takich jak Korea Północna, kontrola dostępu do informacji wyklucza możliwość korzystania z internetu. To w naturalny sposób eliminuje obywateli takich państw z rynku kryptowalut. Nie da się jednak wykluczyć, że służby Kima są zaangażowane w wydobycie bitcoinów. Koreańska gospodarka ma wielkie zapotrzebowanie na twarde waluty. Nie może go jednak zaspokoić w ramach normalnej wymiany handlowej ze względu na trwające od wielu lat sankcje gospodarcze. Podsumowując: totalitaryzmy, blokując dostęp do internetu swoim obywatelom, nie dają im najmniejszej szansy wejścia w posiadanie kryptowalut.

Znacząco lepiej wygląda sytuacja w krajach rządzonych autorytarnie, gdzie kontrola nad gospodarką nie jest totalna – takich jak pseudo-komunistyczne Chiny czy putinowska Rosja. Rządy tych państw z jednej strony próbują roztoczyć jak najbardziej szczelny parasol kontroli nad swoimi obywatelami, a z drugiej chcą czerpać profity z uczestnictwa w globalnej wymianie handlowej. W związku z tym dokonują racjonalnego rachunku zysków i strat w związku z regulacją rynku kryptowalut, a zanim zakończą ten proces, postępują chaotycznie.

Kilka lat temu w obu tych krajach popularność Bitcoina wystrzeliła w kosmos. Stało się tak ze względu na chęć korzystania przez ich obywateli z bezpieczeństwa i anonimowości transferów, jaką daje Bitcoin. Takie ograniczenia były mocno nie w smak tamtejszym służbom bezpieczeństwa. W efekcie władze Rosji rozpoczęły kampanię przeciwko kryptowalutom. Ogłosiły one, że posiadanie i emisja Bitcoina będzie surowo karana na terenie Federacji Rosyjskiej. W 2014 r. rosyjskie Ministerstwo Finansów wystąpiło o pełny zakaz posługiwania się substytutami pieniądza, w tym kryptowalutami, pod groźbą kilku lat więzienia. Na początku 2015 r. Roskomnadzor, instytucja odpowiedzialna za kontrolę mediów elektronicznych, zablokował lokalne strony poświęcone Bitcoinowi oraz serwis Bitcoin.org. Jednak kilka kolejnych miesięcy pokazało, że w administracji Putina nie ma konsensusu w tej sprawie. Sądy uchyliły decyzję Roskomnadzoru, a Ministerstwo Sprawiedliwości zablokowało opresyjne przepisy forsowane przez Ministerstwo Finansów. Do dyskusji włączył się bank centralny, który ogłosił, że technologia blockchain jest przyszłością i razem z rosyjskimi firmami pracuje nad konkretnymi rozwiązaniami z tego zakresu. Kompromis ukształtowany w połowie 2016 r. zakłada, że Bitcoin otrzyma na terenie Federacji Rosyjskiej taki sam status, jak obce waluty. W skrócie oznacza to, że nie będzie akceptowany jako środek płatniczy, ale firmy i obywatele będą mogły legalnie wejść w jego posiadanie.

Jeśli chodzi o Państwo Środka – stosunek Komunistycznej Partii Chin do kryptowalut przeszedł ewolucję podobną do tej, której doświadczyła administracja Władimira Putina. Motywacja Chińczyków jest analogiczna, co Rosjan: chęć aktywnego udziału w technologiczno-gospodarczym wyścigu zbrojeń, wymaga stworzenia prawnych warunków do pracy nad algorytmem blockchain. W tych przypadkach biurokracja musiała ustąpić pod naciskiem logiki i rozwoju technologii.

2. Niski stopień rozwoju sektora finansowego

Jedną z podstawowych zasad ekonomii, jest powiązanie ceny danej grupy produktów z zapotrzebowaniem na nie i konkurencją pomiędzy dostawcami. W krajach rozwijających się istnieje niewiele banków i instytucji finansowych, ze względu na niewielki popyt na ich usługi. Mieszkańcy wielu części Afryki nie mają dostępu do popularnych systemów Visa czy Paypal, dlatego przelewy międzynarodowe są tam koszmarnie drogie. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy chcemy kupić laptopa lub smartfona w zagranicznym sklepie internetowym, a  koszty przelewu stanowią jedną czwartą ceny sprzętu.

Mieszkańcy Czarnego Lądu próbują znaleźć na ten problem remedium od wielu lat. W Kenii ogromną popularnością cieszy system płatności mobilnych M-PESA działający od 2007 r.. Niemal wszyscy mieszkańcy mają dostęp do telefonu z internetem, a do korzystania z M-PESA zachęcają zerowe koszty transferu. Na tej fali pojawił się zintegrowany z M-PESA bitcoinowy portfel Kipochi. W Ghanie, która jest czarną plamą na mapie transferów pieniężnych, popularność zyskał system oparty na bitcoinach o nazwie Kitiwa.

W rezultacie popularność kryptowalut w Afryce rośnie o wiele szybciej niż w USA i innych najlepiej rozwiniętych gospodarkach świata. Wielu wierzy, że to pozytywne zjawisko. – Myślę, że w ciągu najbliższych pięciu lat wirtualne waluty przyjmą się zarówno w Indiach, jak i pewnych obszarach Afryki, co bardzo pomoże biednym – powiedział Bill Gates w lutym 2014 r. Kilka lat wcześniej na szczycie G20 w 2011 r. były właściciel Microsoftu przedstawił statystyki mówiące, że gdyby średni koszt przekazów pieniężnych został obniżony z 10 do 5 proc., to kraje rozwijające się zaoszczędziłyby nawet 15 miliardów dolarów rocznie. Za takie pieniądze można wyżywić pół Etiopii. Podobnie wygląda sytuacja w wielu biednych krajach latynoamerykańskich i azjatyckich. Popularność Bitcoina może być dla nich impulsem do rozwoju.

3. Liberalna polityka gospodarcza

Kraje, które słyną z przepisów przyjaznych przedsiębiorcom, często są domem dla innowacyjnych firm technologicznych. Otwartość na nowe rozwiązanie i wysoka kultura prawna sprzyjają sprawnemu uregulowaniu zasad gry na rynku kryptoawalut. Taki korzystny splot okoliczności przełożył się na popularność Bitcoina w krajach skandynawskich, Holandii, Estonii, nazywanej bałtyckim tygrysem, czy Singapurze, który jest azjatyckim centrum finansowym. Takie okazje szybko wykorzystują odważni przedsiębiorcy. Świetnym przykładem jest Amsterdam, który stał się domem dla wielu bitcoinowych start-upów. Spośród nich można wymienić choćby BitFury i Bitpay, które korzystają z przyjaznych i przejrzystych przepisów Holandii.

4. Brak zaufania do własnej waluty

Krytycy współczesnej ekonomii od lat twierdzą, że przypomina ona klasyczną piramidę finansową. Jest to bardzo pesymistyczna diagnoza, jednak obserwując wpływy kryzysów finansowych na lokalne gospodarki, trudno nie odczuć powagi sytuacji. Za nieodpowiedzialność rządzących zawsze ostatecznie płacą obywatele. W ostatnich latach boleśnie przekonali się o tym Argentyńczycy i Grecy. Ci pierwsi stracili oszczędności, po dewaluacji peso i obniżeniu jego wartości względem dolara. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy Argentyna ogłasza bankructwo, rujnują swoją wiarygodność gospodarczą. Aż trudno uwierzyć, że sto lat temu PKB tego kraju było porównywalne z PKB USA.

Grecki rząd zapożyczał kraj na potęgę, kłamiąc w żywe oczy na temat poziomu deficytu budżetowego i korzystając z niskich kosztów obsługi długu krajowego po przyjęciu euro. Stabilna waluta stawiała Greków w korzystnej sytuacji przy emisji obligacji. Jednak obywatele tego kraju od kilku lat obawiają się, że zostaną wyrzuceni ze strefy euro i zmuszeni do powrotu do drahmy według kursu narzuconego przez Niemców.

Na podstawie powyższych przypadków można wyciągnąć wniosek, że gdy obywatele tracą zaufanie do swojej waluty i banku centralnego, lokują swoje oszczędności w wiarygodnych aktywach. Tradycyjnie są nimi złoto, dolar amerykański i szwajcarski frank. Obecnie dołączył do nich Bitcoin. Potwierdza to ponadprzeciętne zainteresowanie tą kryptowalutą w Grecji i Argentynie. Wynika ono z faktu, że ta Bitcoin jest traktowany jako pewna lokata kapitału.

Rozmaitość przyczyn popularności Bitcoina świadczy o uniwersalności tego nośnika wartości. Zyskuje on popularność zarówno tam, gdzie gospodarka działa sprawnie, jak i w miejscach, w których życie ekonomiczne z różnych przyczyn kuleje. Śmiało można stwierdzić, że w przypadku Bitcoina nie mamy do czynienia z chwilową modą czy nowinką, ale z zapowiedzią poważnych zmian na finansowej mapie świata. Popularność kryptowalut będzie rosła wszędzie tam, gdzie ludzie będą chcieli uczestniczyć w globalnej wymianie handlowej bez płacenia wysokiego haraczu państwom czy instytucjom finansowym.

Autor: Jakub Łowczowski

Podziel się:
FlyingAtom

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *